(D)ogrzewanie elektryczne

Zarówno Andrzej – autor ostatniego wpisu: http://oszczedzanie.info.pl/blog/ogrzewanie-budynkow-trudny-problem-do-rozwiazania-w-polskim-klimacie/

…jak i Roman, sygnalizują w komentarzach, że ogrzewanie elektryczne może się czasem opłacać.  Tak jest i w moim przypadku, chociaż mowa tu raczej o dogrzewaniu, niż ogrzewaniu. Ale o co chodzi…

Biuro, które użytkuję, ma totalnie zrąbany system ogrzewania. Ogrzewanie piecem gazowym – ze sterownikiem, w dodatku rozłożone na cały budynek w zasadzie grzeje kiedy ma na to ochotę. Z kilku względów, o których tu nie będę pisał, w obecnie zajmowanym biurze nie opłaca mi się robić zupełnie nic. Nie mam w chwili obecnej realnej możliwości zmian. Mogę marznąć i kląć, albo w inny sposób polepszyć swój komfort pracy.

Na ratunek przychodzi tutaj (d)ogrzewanie elektryczne. Posiadam w trzech pomieszczeniach baterię 3 grzejników olejowych. 2x500W oraz 1x1500W, zlokalizowany w najbardziej „pokrzywdzonym termicznie” pomieszczeniu.

Ostatni zakup to termowentylator ceramiczny o mocy 2000W, widoczny na zdjęciu tytułowym. Dlaczego „olejaki” i dlaczego relatywnie drogi termowentylator ceramiczny.

Grzejniki elektryczne olejowe – moje główne (d)ogrzewanie

Ich zaletą jest to, że nie generują przykrych zapachów. Mam tu klasyczny grzejnik żeberkowy, z tym, że gdzieś tam jest grzałka elektryczna, która podgrzewa zawartość. Moc nominalna to od zaledwie 500W do 1500W w większym modelu w zupełności wystarcza w okresach jesiennych oraz wiosennych do „złamania ziąbu” i zapewnienia sobie komfortu przebywania w pomieszczeniach.

Grzejniki są płynnie regulowane od 1W do 500/1500W oraz posiadają termostat, dzięki czemu nie grzeją cały czas, kiedy czynnik grzewczy osiągnie odpowiednią temperaturę prąd jest odłączany. Szacuję, że grzejniki są aktywne i pobierają moc przez 2/3 czasu załączenia.

Koszt

Cena prądu 1kWh w taryfie całodobowej G11, to u mojego dostawcy 0,54 zł. W praktyce załączenie w jednym pokoju jednego grzejnika o mocy 500W to w ciągu jednej  godziny grzania zaledwie 20 groszy. To mi w zupełności wystarcza do „złamania” temperatury i osiągnięcia komfortu cieplnego w przerwach między działaniem zasadniczego systemu (który także nie dopuszcza do nadmiernego wyziębienia się całości budynku).

W przypadku drugiego pomieszczenia potrzebna jest moc 1000W, czyli mamy realnie koszt 2/3 kWh czyli 40 groszy za godzinę pracy „olejaka”.

Myślę, że teraz dla wszystkich znajomych jest jasne, dlaczego nie wojuję o generalny remont budynku/sieci grzewczej. Próbowałem, nie jest to warte moich nerwów i czasu. Przy intensywnym dogrzewaniu pomieszczeń w ciągu tych od jednej do kilku godzin pracy dziennie płacę zaledwie ok. 50 zł/mc ekstra.

Wszystkie moje grzejniki stopniowo dokupywałem w „promocji” albo „po sezonie”, dzięki czemu za 3 grzejniki olejowe nie wydałem więcej niż 150 zł. (Szok!)

Termowentylator ceramiczny

Ostatnio w biurze zacząłem pojawiać się poza normowanymi godzinami pracy, kiedy w pomieszczeniach po prostu czuć ziąb. Mam niezłą baterię grzejników olejowych – fakt. Jednak nie zapewniają one szybkiego komfortu, a jedynie stanowią uzupełniające źródło ciepła. Potrzeba mi było szybkiego nagrzania pomieszczenia. Ciepło ekspresowe, dosłownie i nie w przenośni.

Nienawidzę jednak klasycznego ogrzewania nadmuchowego (farelek) z uwagi na zapach rozgrzanego metalu, który mnie po prostu denerwuje, stąd pomysł zainwestowania w nadmuch ceramiczny (termowentylator w technologii PTC). Koszt 100 zł za 2000W płynnie regulowanej mocy. Jest to cena normalna za przyzwoitej marki sprzęt, bez promocji. Wadą jest zauważalny hałas.

W ten weekend (kiedy system ogrzewania jest w budynku po południu wyłączony) robiłem test. Za oknem temp. -3st, izolacja budynku 10 cm styropianu., okna witrynowe. Odczuwalne wychłodzenie pomieszczeń. W pomieszczeniu ok. 20mkw i wys. 3.20m uzyskałem przy mocy komfort cieplny w ciągu 10 minut przy mocy 2000W (koszt jednorazowy 18 groszy) potem zadanie przejął olejak 500W i pracował przez kolejne kilka h mojej pracy w pomieszczeniu.

Podsumowanie

Po kilkuletnich doświadczeniach z ogrzewaniem elektrycznym, nie boję się zupełnie tej metody na komfort w pomieszczeniach. Oczywiście należy traktować to pomocniczo elektryka jest bowiem najdroższym z możliwych środków ogrzewania pomieszczeń.  Jednak kiedy nasze źródło zasadnicze jest zawodne, jak u mnie (z powodu błędu konstrukcyjnego) lub po prostu niestabilne z założenia, jak w przypadki pieca kaflowego albo tradycyjnego pieca węglowego CO, elektryka w połączeniu  termostatem może skutecznie niwelować nieliczne „dołki” albo doraźnie zwiększyć temp. w pomieszczeniach takich jak np. łazienka.  Przerobiłem w przeszłości nie raz zabawę klasycznymi piecami i uciążliwe wahania temp. – teraz wiem, że można je „załatać” niewielkim kosztem i to nawet bez pomocy drugiej taryfy w zakładzie energetycznym.

Gdybym miał budować dom z dala od miasta i sieci gazowej, z pewnością mój system ogrzewania byłby sprawną hybrydą jakiegoś ekonomicznego, taniego systemu (typu: zgazowanie drewna) oraz elektryki. Nie ma się co bać kolosalnych, dodatkowych rachunków za prąd. Przerabiam to miesiąc w miesiąc i jest to praktycznie nieodczuwalne finansowo.

Pozdrawiam,

Remigiusz

P.S. Zapraszam do komentowania 😉