Diesel czy benzyna? Opinia posiadacza Diesla

Kiedy kupowałem swój samochód sprzedawca chciał przede wszystkim sprzedać auto i oczywiście namawiał mnie do tego co było „na stanie” – tak się składało, że było to auto z silnikiem Diesla – kupiłem – przekonał mnie argument o wyższym momencie obrotowym niż w benzyniaku oraz brak filtra cząstek stałych – to ostatnia okazja zanim filtry będą wszędzie – namawiał sprzedawca. Poza tym ta oszczędność... ale poza tym współczesny Diesel ma szereg wad, wymieńmy je.

– Dynamiczna jazda jest jak najbardziej autem Diesla, ale w praktyce kierowcy naruszający notorycznie pewną kulturę jazdy Dieslem doprowadzają do awarii. Jaka to kultura? Pozwalasz silnikowi się powoli rozgrzać zanim ruszysz, przez pierwsze kilkanaście km jedziesz „dziadkowo”, na trasie raczej preferujesz spokojny „tranzyt” zamiast wyczynów rajdowych (choć oczywiście w razie czego masz do dyspozycji ten wspaniały dieslowski kop!), po zakończeniu trasy nie gasisz silnika, ale pozwalasz mu jeszcze parę minut popracować, aby turbina się nie zepsuła. Oto optymalny profil jazdy autem z tym silnikiem jeśli auto ma służyć długie lata! Co? Nieciekawe i „dziadkowe”? Tak, zgadza się.

foka

– Naprawy idą w tysiące zł, grube tysiące zł, także w starych autach i z użyciem regeneracji oraz innych kombinacji. Części które lubią się zepsuć to np: wtryskiwacze, turbina (turbosprężarka), koło dwumasowe. Posiadacze pogwarancyjnych Diesli (w tym ja) trzymają kciuki, aby nic takiego nie padło!

– Inne części zamienne są na ogół droższe od ich odpowiedników z samochodów benzynowych nawet ponad 1/4.

– Filtr cząstek stałych, jak wspomniałem, wątpliwa przyjemność – dodatkowe problemy i koszta, chyba, że jeździsz naprawdę dużo. Jeśli jeździsz głównie po mieście i filtr się sam nie oczyści na dłuższej trasie, czekają cię częste wizyty w warsztacie, bardzo częste. Nie ma tego w benzynie.

– Auto z nowszym Dieslem jest bardzo wrażliwe na jakość paliwa, epoka niezawodnych Diesli przejeżdżających nawet milion km i to na tzw. czerwonce (tańszym, nielegalnym oleju) albo tzw. oszczędnościach (tańsze, kombinowane paliwo od TIRowców) dawno już minęła. Tankując na stacji pozostaje ci jedynie wierzyć, że tankujesz dobre paliwo.

– Filtr paliwa – na ogół dość drogi (koło 200 zł za zabawę) trzeba wymieniać co sezon. W benzyniaku wymieniłem go raz dopiero po 9 latach.

– Silnik Diesla jest bardzo wrażliwy na jakość oleju silnikowego oraz częstotliwość jego wymiany, brak sezonowej wymiany np. filtra powietrza, filtra oleju może po prostu zabić Diesla. 15 tys, km do kolejnej wymiany oleju to maksimum, chyba, że lubisz ryzykować. Olej dosyć dużo kosztuje w relacji do benzynowych odpowiedników.

– Zima i mrozy – tzw. wytrącanie się parafiny może sprawić, że pewnego zimowego poranka auto nie ruszy a proces ożywienia go jest upierdliwy i kosztowny. Holowanie, ogrzewanie, wymiany filtrów, itp. Zdarzyło się to oczywiście u mnie i nie było zbyt przyjemne (ani tanie). Mam zupełnie dosyć codziennego „grzania Diesla” w mroźne dni, oraz dyscypliny zmiany typu paliwa (już maja na stacji zimowe czy jeszcze nie) aby rano silnik nie zawiódł.

– Handlarze masowo oszukują na autach z silnikiem Diesla sprowadzonych do sprzedaży w Polsce. To także zmora benzyny w drugim obiegu, ale tam nie ma aż takich przykrych konsekwencji finansowych nawet jeśli trafisz na podrasowaną i przekręconą „igłę” od handlarza.

4112876449_9ae420aaf1_z

Podsumowując – obecnie uważam, że Diesel jest dobrym silnikiem do maszyny rolniczej, TIRa albo autobusu szkolnego. Mam obecnie auto z silnikiem Diesla, ale zamierzam przesiąść się na starą, dobrą, niezawodną benzynę, nawet jeśli koszt paliwa na 100km jest wyższy niż w Dieslu. Późniejsza tańsza eksploatacja i dłuższy cykl życia auta z silnikiem benzynowym wynagrodzi to z nawiązką.

Diesel? Bo mniej pali? Nie! To, jak dla mnie, ślepy zaułek oszczędzania.

Wyślij ten wpis znajomym!

18 przemyśleń nt. „Diesel czy benzyna? Opinia posiadacza Diesla”

  1. Jako wieloletni posiadacz diesla stwierdzam wprost: to jest stek bzdur. Jak się dziadowski samochód kupiło to się problemy będzie miało a i części drogie. Jak się ma jakiś bardzo popularny model to części taniutkie, serwisanci mają doświadczenie więc i taniej remontują. Wytrącona parafina? W górach nie mieszkam i mi się nigdy nie przydarzyło.

    Owszem, polecam zmienić samochód, ale na innego diesla. Pozdrawiam

    1. argumentacja „stek bzdur” jest znakomicie wyjaśniona przez epitet „wieloletni posiadacz diesla”

      niestety stare, dobre dieslowskie doświadczenie z poprzednich modeli na nic się zdaje przy modelach nowszych, gdzie króluje downsizing, ekologia, filtry, fabryczny chip tuning, tzw. „planowe postarzanie produktu”, europejskie normy, itp.

      pewne czasy się już skończyły

      1. Ja ujeżdżam już drugiego diesla w swoim życiu, wcześniej miałem benzynkę. I powiem szczerze, że diesel się dobrze sprawdza, zwłaszcza gdy go porównam z benzyną. Oszczędności na paliwie (podobne gabarytowo i silnikowo pojazdy) wielokrotnie przewyższają koszty „awaryjnych” elementów diesla. Owszem, miałem awarię filtra cząstek stałych, skończyło się na regeneracji i czyszczeniu. Jak policzyłem to póki co jestem jakieś 5 tys zł do przodu na posiadaniu diesla. A jeśli przejadę 100 tys km po naprawie to będzie to zysk +/- 11 tys zł. Jak dla mnie nie mało…

        A dlaczego nie LPG? Bo nie lubię łamać zasad bezpieczeństwa, a z LPG większość parkingów podziemnych i piętrowych jest zakazana. Jeździłem przez miesiąc LPG (przyjemne dla portfela, zgadzam się), jednak spora liczba ograniczeń sprawiła, że wolę „klasyczne” rozwiązanie.

    2. zgadzam się z autorem. w 2008 kupiłem sharana z 1998 1,9 tdi 110 km za 21000 zł. uff w tym roku go sprzedałem za 4800 zł. włożyłem w niego ok 26000 zł .przejechałem nim 150000 km- to jaki to zysk z diesla??? a dodam, że bardzo go broniłem przed żoną gdy odstawiałem go do mechanika (dwumasa,nagrzewnica, wałek w silniku, sprężarka, etc,etc). teraz mam 1,6 benzynkę 115 km/155 Nm-bez turbo i już.
      Ja chyba już nie zdecyduję się na ON. Poza tym to jest jakiś chory wyścig szczurów na drogach. Każdy chce coraz mocniejsze autko, aby zaspokoić swoje ambicje. a później: „…kierowca stracił kontrolę nad pojazdem i…”, „… nie dostosował prędkości do panujących warunków…”, „… wyrazy współczucia dla pogrążonej w żałobie rodziny…”

  2. Zastanawiam się, o jakim modelu samochodu myślisz. Z nowszych to chyba tylko Mazda ma w standardowej ofercie „stare” silniki benzynowe. Swoją drogą nowa Mazda 6 to jeden z najładniejszych samochodów na rynku 🙂

  3. Benzyna i to z LPG…
    Przy moich przebiegach inaczej mi sie nie kalkuluje…
    Ale jest kilka „ale”
    1. Moje samochody jeżdżą na tyle dużo, że instalacje LPG szybko się zwróciły
    2. Korzystam z samochodów, a nie z „samochodów” wytwarzanych przez koncerny jako „pojazdy szybkozbywalne”.
    3. Przy swoich samochodach wiele rzeczy potrafie zrobić sam (no i mam gdzie).

    1. a zdradzisz mi markę, rocznik, preferencje – bo właśnie jestem – jak wyżej napisano – przed decyzjami motoryzacyjnymi

      1. Ja to używam starych, sprawdzonych konstrukcji 🙂
        Citroen XM z 1993, VW Polo z 2000 i VW Transporter T4 z 1999…
        Bo wiesz, ja należę do tych, którzy uważają, że zasadniczo to prawdziwe samochody są „samonaprawialne” i skończono je produkować gdzieś tak mniej więcej w połowie lat dziewiećdziesiątych…

          1. Zadziwiająco dobrze 🙂
            Oczywiście, co jakiś czas cos wyłazi, ale w zdecydowanej większości są to zużycia eksploatacyjne, a nie awarie.
            Tylko wiesz, ja patrzę na „xymenkę” przez pryzmat zrealizowanego marzenia 🙂

  4. Kup sobie coś rozsądnego …
    Sam mam 10 letnią hondę accord 2.0 benzynę bez LPG i to samochód ideał 😉 – no może brak jej tylko 6-tego biegu na trasie ….
    Spalanie w mieście 9-10 litrów – trasa 6-7 –
    Naprawy żadne
    Części ekplo. to tylko olej i klocki i 120 000 super jazdy !
    Żona ma 18 letniego lanosa 1.6 benzynę na LPG i to też jest super wozidełko – nie do zabicia !!!

  5. Mimo iż moja foka 1.8 TDDI 90 KM ma się dobrze to już drugi raz na silnik wysokoprężny raczej bym się nie zdecydował .Głownie ze względu na awaryjność współczesnych jednostek. Silnik diesla obecnie zatracił swoje pierwotne właściwości .Po prostu Europejscy konstruktorzy zepsuli diesla .Co gorsza zaczynają się teraz brać za silniki benzynowe coraz częściej pojawia się doładowanie i bezpośredni wtrysk. Mija się z celem wyciskanie z diesla 2.0 tdi już nawet 240 koni VW ma takiego w ofercie .Bo jak ktoś chce szybkie auto to lepsze do sportowej jazdy są silniki benz i nawet 2 turbiny i common rail tego nie zmieni.Jak dla mnie na dzień dzisiejszy jedyne sensowne wyjście to prosty silnik benzynowy wolnossący może być nawet V6 jak ktoś lubi kulturę pracy i trochę więcej mocy i LPG do tego.Można się cieszyć mocnym silnikiem i jednocześnie nie drenować portfela.

  6. Też miałem dylemat diesel czy benzyna. Po przejrzeniu ofert wyszło, że ropniaka to taniej idzie kupić niż benzynkę. Moje zdziwienie był tak duże, że zacząłem drążyć temat. Wyszło na to, że to są same koszty. I tak wożę się benzyniakiem w LPG. Motor 1.6 8V (tylko) – choć do jazdy starcza. Polecam!

  7. Dokładnie nawet jak koszty były by podobne to wad silnika diesla nie da się do końca wyeliminować mimo skrajnie skomplikowanego osprzętu .Silnik benzynowy ma jednak wyższą kulturę pracy, nie przenosi takich wibracji ,niema problemów zimą ,szybciej się rozgrzewa ,mniejsza wrażliwość na gorsze paliwo .Dla mnie sprawa jest oczywista tylko benz z LPG mogę nawet mieć większy zbiornik bo bagażnika prawie nie używam a w razie czego można pożyczyć box dachowy

  8. Mój znajomy ma Mercedesa zabytkowego z 1971 roku. Auto wygląda jak wygląda, ale wnętrze ma niesamowite i silnik dieslowski z przebiegiem 800000km. Od pięciu lat jak kupił, jeździ nim i nic nie dokłada. Czasami wlewa zamiast diesla olej po frytkach.
    Ja skolei miałem diesla CommonRail do którego musiałem lać najlepsze paliwo jakie było bo straszyli wtryskiwaczami (szwagier wymienił 2szt każda po 2000zł w Skodzie Octavia z silnikiem Audi). Całkowicie popieram to co pisze autor tego artykułu. Rano odpalanie i delikatna jazda, po powrocie do domu chłodzenie turbiny, średnio komfortowa sprawa. Do tego w zimie przy minus 15 stopniach w kabinie po prostu zimno. Nie miałem okazji wymieniać turbiny, filtra cząstek, dwumasa czy jeszcze czegoś tam, sprzedałem przy przebiegu 150 000 i więcej diesla nie chcę. Benzyna i to najlepiej wolnossąca do zagazowania. To jest własnie ekojazda, optymalizacja kosztów transportu mimo iż staćby mnie było na auto droższe i z bardziej dynamicznym silnikiem. Cieszy mnie ekonomika jazdy bardziej niż zwijanie asfaltu i palenie gum…

    1. te najlepsze palio jakie jest niekoniecznie jest dobre dla silnika Diesla z Common Railem, paliwo ON premium może zapewnia dobre osiągi, ale w dłuższej mecie nie jest optymalnym wyborem – stawiałbym na zwykły ON z dobrego źródła (a nie żadne V- super- czy inne ultra-power z dodatkowym bonusem na kartę)

      opinię opieram na rozmowach z zaufanym człowiekiem z branży

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.