Budżet domowy. MP3

Dzisiaj zapraszam Was na audycję w temacie zarządzania budżetem domowym. Przypomnę dziś pewne kluczowe zasady udanego oszczędzania oraz powiem Wam o tym jak realnie i skutecznie zarządzam swoim budżetem domowym.

Jakich metod i/lub oprogramowania używać? Czy liczyć każdy paragon? Czy prowadzenie budżetu domowego wymaga sporo czasu i żelaznej dyscypliny, czy można to zrobić w prostszy sposób? O tym dowiecie się w audycji.

Część1

Do pobrania: http://oszczedzanie.info.pl/wp-content/uploads/2017/02/budzet-domowy1.mp3

Część2

Do pobrania: http://oszczedzanie.info.pl/wp-content/uploads/2017/02/budzet-domowy2.mp3

Zapraszam do dyskusji i komentowania! Pozdrawiam!

Wyślij ten wpis znajomym!

13 przemyśleń nt. „Budżet domowy. MP3”

  1. Ważne ponadto. W nagraniu powiedziałem jak postępować aby nasze zajmowanie się budżetem domowym i oszczędzanie nie określić finalnie mianem „słomiany zapał”, co zdarza się niestety nie jednemu 😉

  2. Ja przez rok prowadziłem notatnik ale obecnie zaniechałem dokładnego spisywania wydatków. Tak czy siak ten rok notatek dał mi dużo do myślenia. Uświadomiłem sobie też jakim żarłokiem środków jest samochód wielu ludzi nawet sobie nie zdaje z tego sprawy ile tak naprawdę kosztuje auto. Obojętnie jak do tematu podejdziemy czy zmieniamy auto co kilka lat na w miarę świeże mamy wtedy czysto teoretycznie niższe koszty serwisowe (praktyka jednak bywa różna) wtedy jesteśmy ukarani stratą wartości lub drugi sposób jeździmy starszym autem i nie zmieniamy go przez 12 lat wartość raz spada i później spadek jest symboliczny z roku na rok ale jesteśmy ukarani wysokimi kosztami związanymi z właściwą bezpieczną eksploatacją auta wiadomo w 16 letnim wozie nawet przewody hamulcowe trzeba wymienić w obydwu przypadkach koszty są podobne . Istnieje jeszcze trzecie podejście kupujemy auto co roki inne ale młodsze o rok a obecne sprzedajemy za tyle samo co kupiliśmy lub z niewielkim zyskiem przez rok też zbytnio nie serwisujemy tylko to co niezbędne.

    1. Ja w jakimś wielkim stopniu nie przejmuję się wydatkami na auto. Są one koniecznością, bez samochodu nie mogę swobodnie funkcjonować osobiście i biznesowo. Masz rację do do utraty wartości i kosztów serwisu. Co do zmiany auta – znam osoby, które robią dokładnie jak mówisz. Kupno auta – dojechanie go na max. Sprzedaż, kupno 2 lata młodszego.

      Nic nie dadzą także pojedyncze akcje oszczędzania typu: dziś nie pójdę do pubu na piwo i nie będę jadł fast foodów, dziś poćwiczę u sąsiada w siłowni i ugotuje sobie ryż z warzywami (to nie ma sensu skoro i tak regularnie przesiaduje w knajpie i w mcD i jednorazowa oszczędność tego nie zmieni)….

      1. Oczywiście jednorazowe akcje oszczędnościowe są bez sensu . Siłownia to też pewien koszt ja nie bawię się w karnety bo te są zobowiązujące idę jak mam ochotę najczęściej raz w tyg dzisiaj byłem drugi raz w tym tyg i było tyle ludzi ,że nie dało się normalnie ćwiczyć do tego brak wentylacji jak się wk…. to albo znajdę inną siłownie albo zacznę ćwiczyć w domu . Tylko do tego jakieś podstawowe sprzęty też by się przydały chociaż ławka i jakieś gryfy.

        1. od lat 2000-nych kompletowałem siłownię domową, zaczynając, z braku kapitału, od wielu sprzętów własnej roboty (kolega, kolegi sam wytaczający obciążenia po godzinach w firmie, za cichym przyzwoleniem brygadzisty, itp.), ale także od kupionych bardzo okazyjnie, raz dosłownie za 30% ceny gryfów, obciążeń, itp. – uwierz – jak masz jakiekolwiek wolne pomieszczenie czy w miarę suchą piwnicę – można zdziałać cuda

          często się okazuje, że sąsiad dobrego kumpla ma już coś takiego i twoje towarzystwo by mu umiliło trening i zmobilizowało go, zawsze się po koleżeńsku można na coś dorzucić – super wypasione kluby to istotnie mogą być wydatki

          za studenta, w Poznaniu, kiedy nie miałem pieniędzy, nie płaciłem za osiedlową siłownię na przykład, poszedłem do właściciela i powiedziałem, że w zamian za chodzenie mogę coś pomóc w firmie, trochę tego, trochę owego, przyjął mnie z otwartymi rękami

          chcieć to móc

  3. Czy zachęcam do tego żeby niemieć auta oczywiście, że nie auto jest potrzebne ale warto jakoś optymalizować wydatki samochodowe bo to prawdziwe żarłoki nawet głupia myjnia jak ktoś zaszaleje albo nawet nie zaszaleje tylko 2 razy w miesiącu na szczotki pojedzie to rocznie daje dobre 500 zl i więcej . Ostatnio pewien wuja dobra rada chwalił się ,że do swojego diesla tankuje tylko paliwa premium oraz dolewa dodatki do paliwa za uwaga 70 zł co miesiąc . Jak dla mnie to czysta głupota sam dolałem jakiegoś dodatku tylko raz przez 8 lat i nie dało to nic , a paliwa premium to samo nie dają nic. Stacje mają obowiązek zimą sprzedawać diesle odporne na minus 20 te premium niby są na minus 30 ale takie temp zdarzają się niezwykle rzadko. Opony całoroczne to jest dobra optymalizacja w wielu przypadkach ,jeżdżenie rowerem jak jest w miarę pogoda ja w Styczniu dużo najeździłem osprzęt dostał niemiłosiernie w D…. mimo częstego przemywania benzyną z olejem do dwusuwa.

    1. kiedy przez cudowne dolewki załatwiłem raz lekko silnik i musiałem za to zapłacić, wyleczyłem się na dobre z tego zwyczaju, mechanik, który naprawiał silnik wyśmiał dolewki i zasugerował, że jeśli go nie chcę zbyt często widzieć – mam sobie dać spokój – naprawdę nie warto 😉

      jak mówisz – paliwo na stacjach musi spełniać określone normy i koniec – dobrą praktyką jest tankowanie tylko i wyłącznie na JEDNEJ zaufanej stacji, bez patrzenia na śmieszne różnice w cenie +/- kilkanaście groszy oraz KOLEKCJONOWANIE WSZYSTKICH paragonów za paliwo do kilku mc-y wstecz

      wtedy masz spore szansę wygrać odszkodowanie jakby coś było nie tak – dotyczy szczególnie diesla

      (to słowa kilku znanych mi dieslowskich starych wyjadaczy)

      1. Chrzczone paliwa owszem jeszcze się zdarzają ale takich praktyk jest coraz mniej stacji paliw jest od groma i wszystkie walczą o klienta więc takie działania mogą przynieść więcej szkód niż pożytku. Żeby ocenić czy dane paliwo premium jest lepsze od zwykłego ON trzeba by mieć kartę specyfikacji paliwa i porównać do zwykłego oleje napędowe różnią się np liczną cetanową im wyższa tym niższa temp samozapłonu więc teoretycznie lepsza ale takich inf nie uświadczysz przy dystrybutorze. Tak że paliwa premium to placebo , jedynie jak na Shell zatankowałem diesla premium to zaobserwowałem nieco lepszą kulturę pracy silnika i jakby nieznacznie wyższa moc ale różnica w cenie to 0,50 gr więc sporo. Chodzi w tym wszystkim o to żeby to auto było dla nas a nie my dla samochodu.

  4. OK. Podam przykład „zjadacza” domowych oszczędności. Za studenta – wiadomo – inny wiek – inne prawa. Miałem zwyczaj być 2-3 razy w tygodniu w pubie. Tyle dodam na usprawiedliwienie, że imprezowałem za swoje, nie za $ rodziców, bo pracowałem już dorywczo.

    Po przejściu w dorosłość – tak się złożyło – utrzymałem zwyczaj. Policz przynajmniej 2 razy w tyg., regularnie, w pubie, albo na imprezie. Po obecnych sumach weź średnio 3 piwa na cały wieczór (bez przekąsek, bez okazjonalnego wypadu na fast food), powiedzmy jakieś paluszki, czy czipsy, nie mówiąc o okazjonalnym postawieniu piwa kumplowi.

    25 zł minimum. 50 zł w tyg. Absolutne minimum to 200 zł miesięcznie (o ile nie więcej). Zaglądnięcie do ulubionego pubu częściej, to min. 300 zł/mc. Bardzo optymistyczna kalkulacja, weź jeszcze wypad na fast food po piwku, dodaj jakieś taxi, czy inne koszta imprezowe…

    Teraz nie mam fazy sportowej, ale na parę lat udało mi się prawie zupełnie zlikwidować pub oraz imprezowanie, kosztem bywania wieczorami na siłowni. Karnet 80-100 zł. Stały zwyczaj – nie jednorazowy zryw. Miesiąc w miesiąc…

    Czy można to policzyć?

  5. Tak w tych moich notatkach pub też był pewnym wyjadaczem środków powiedzmy PUB od 2 razy do 4 razy w miesiącu ,jakaś pizza do tego i się robi te 200 do nawet 300 zl moje obliczenia są podobne do twoich gdyby całkowicie zrezygnować z pubu i jedzenia na mieście po roku jest dobry rower albo jakieś fajne wakacje. A w kilka lat ? no właśnie . Też nie chodzi o to żeby nigdzie nie wychodzić ale np zminimalizować do 2 wyjść lub 1 w miesiącu .

    1. Jeśli akurat intensywnie nie randkujesz, itp. to dla mnie osobiście 100 zł wystarczy na „rozrywki” typu pub, kilkaset to już zdecydowanie za dużo. Dokładnie, jak to policzyć w skali roku… niezła podróż za granicę…

      Z kumplami trzeba się poratować tańszymi rozrywkami, trening czy wyprawa w teren na przykład, problem, że mało kto chce takiej aktywności. Zamiast siedzenia w pubie już lepiej raz na jakiś czas jakaś impreza sportowa na żywo. Pub mnie kiedyś bardzo kręcił, teraz to jest w sumie nudne, w weekend by pogadać trzeba się przekrzykiwać.

      Jeśli naprawdę chcę ze znajomym/znajomymi swobodnie porozmawiać, domówka, albo można kupić co nieco, gdzieś przysiąść w warsztacie, itp.,

      Niestety nie żyjemy w Niemczech, gdzie zarobki są 4-5x wyższe, a ceny w sumie podobne.

      By nie było, że zakrawa to na jakieś dziwactwo, podam przykład kilku znajomych, których zdecydowanie stać na wieczór w pubie razem z pełnym cateringiem, albo którzy wolą takie priv. spotkanie. Może ludzie którzy naprawdę mają pieniądze – jakoś chętniej je liczą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.