Bariera mentalna przeszkodą w e-motoryzacji. Pionierzy zgarną duży zysk

Właśnie rozmawiałem z Andrzejem na FB o reakcji starszego pokolenia na propozycje przerobienia samochodu osobowego na e-auto.

Po głowie mi chodzi od dawna pewien pomysł – kupić starsze, używane, ale wciąż sprawne auto, np. jakiegoś mikrovana, następnie dokonać konwersji na e-auto. Zakładam, że w realnym koszcie konwersji tj. do 30 tys zł uzyskam pojazd zdolny do przejechania dystansu max. 100km. To mi wystarczy. Nawet w przypadku dojazdy do pracy do ok 10km w jedną stronę i konieczności załatwienia czegoś na mieście pokonuje dziennie dystans 25-30km. 100km to teoria oczywiście, weźmy włączoną klimę lub ogrzewanie i zasięg spada przynajmniej o 30%, weźmy dynamiczną jazdę i będzie to max 50km. Dalej to jest jednak ca. 20 km rezerwy – i to w „najgorszym” scenariuszu odnośnie „obciążenia” akumulatorów.

Weźmy jednak pod uwagę ewentualną możliwość doładowania auta w czasie pracy. Mam własną firmę i „własny” podjazd, z którego mógłbym skorzystać, poza tym dużo miejsca parkingowego tuż przy firmie – przeciągniecie przewodu w sposób akceptowalny jest możliwe. Doładowanie przez kilka godzin pracy na pewno wydłuży zasięg. Podobnie z resztą jak to jest ze smartfonem czy tabletem.

Co Ty o ty myślisz — mam rację z moją kalkulacją? Napisz w komentarzu.

Ja nie będę pisał jak „starsze pokolenie” u Kolegi zareagowało na pomysł, bo nie wypada mi przekazywać na blogu „info” z prywatnych rozmów (chyba, że Andrzej zechce sam napisać), ale powiem Wam jakie reakcje na nowinki techniczne ja mam u mojego „starszego pokolenia” – są to w większości przypadków reakcje negatywne na wszystko co nowe, co inne, co innowacyjne. Oni jak się za młodu czegoś nauczyli – tak ma być i koniec. Tak jest dobrze.

My jednak zerknijmy na cenę paliwa.

W cenie benzyny do ok. 60% to są VATy, akcyza, opłaty drogowe i paliwowe – podatki. Na prąd też jest VAT i akcyza, jednak w znaczniej mniejszym stopniu niż na paliwa płynne. Dodatkowo. Produkcja własnego paliwa jest przestępstwem w Polsce. Nikt nigdy jednak (tj. osoby prywatnej) nie skazał w Polsce za posiadanie wiatraka i panelu słonecznego, a nawet władze deklarują wsparcie dla OZE, czyli odnawialnych źródeł energii. Tak, możesz teoretycznie sam wyprodukować „paliwo” do e-samochodu (choć pewnie z sieci będzie na razie najtaniej – jest to zawsze jakaś alternatywa).

Co chcę powiedzieć? Pionierzy e-motoryzacji zgarną największy zysk.

Jeśli e-motoryzacja się w końcu rozpowszechni, na tyle, że wyprze w dużej części transport spalinowy i zachwieje wpływami państwa z podatków i akcyz, przyjdzie w końcu sądny dzień, że politycy powiedzą STOP! E-kierowcy muszą też zacząć płacić podatki! Tak w sumie stało się kiedyś z napędem LPG! Wtedy pionierzy zgarnęli największą pulę zysku – oszczędności.. Teraz najwięcej zarobią pionierzy e-motoryzacji, którzy przerobią swoje samochody na napęd pochłaniający kilka zł/100km (+drugie kilka na amortyzacje akumulatorów), razem powiedzmy max 10 czy 12 zł za przejechane 100km. Jak to się ma do ceny benzyny?

Co wynika z mojego wpisu? Przyszłość jest tu i teraz, właśnie teraz dla pionierów jest czas wejścia w e-motoryzacje, jedna nie na drogich – topowych i ekskluzywnych modelach dla bogaczy (te luksusowe e-auta się nigdy nie zwrócą), ale właśnie na relatywnie tanią domową konwersję używanych aut wykonywaną samodzielnie, lub wspólnie z zaprzyjaźnionym mechanikiem.

Myślisz o własnej konwersji? Czas działać!

 

P.S. Andrzej jest autorem wpisu:

Konwersja samochodu spalinowego na auto elektryczne