Aneks kuchenny zamiast kuchni – oszczędność przestrzeni?

7986203513_17fa3a4483_z
  • Widziałam na żywo takie rozwiązanie w małych mieszkaniach – świetna sprawa 🙂 Nawet jak się gotuje, a ktoś przyjdzie w odwiedziny i nie zdążyło się umyć garów… napisała mi Bogusia…
…kiedy zdecydowałem się pokazać mój aneks kuchenny w internecie.  Po kilku komentarzach w internecie zdecydowałem się wam pokazać mój aneks kuchenny także na tym blogu. Nie jest idealnie – to jest wykonanie według mody sprzed 10 lat, zrobione także w tamtym okresie, teraz zdecydowanie bym rozjaśnił kolorystykę, dał prostsze meble, inaczej rozwiązał zlewozmywak i jeszcze poszerzył aneks. Natomiast ogólne założenia się sprawdziły.
  • Bardzo pomysłowe rozwiązanie, sufitowe oświetlenie i za jednym przesunięciem drzwi nie widać bałaganu 😉 mam pytanie o blat, czy i ile go się znajduje po lewej stronie kuchenki, bo wiadomo, że przestrzeń robocza w kuchni się przydaje. I czy we wnęce udało się tez zmieścić lodówkę? …pyta Sylwia.
No rzeczywiście, Fotka poszła jak leci. Z lekkim, codziennym bałaganem. Jednak zdecydowałem się pokazać aneks w normalnym użytkowaniu, codziennym, tuż po pichceniu jakiejś potrawy na blog Racjonalna Dieta.
Wracając do pytania. W założeniu lodówka miała być zabudowana w meblach po drugiej stronie pomieszczenia, niestety nie jest. Tymczasowe rozwiązanie okazuje się czasem trwałe. Za dodatkowy blat służy osobny pulpit-wysepka. Może mi się uda znaleźć w starych zdjęciach sprzed remontu, bo teraz żona nie chce udostępniać swoich poukładanych rzeczy, zdjęć rodziny, itp. w internecie (jest dość antyfejsbukowa, za co ją z resztą chwalę).
A teraz robimy myk… Sezamie zamknij się.
I oto nie jesteśmy już w kuchni, ale w zupełnie innym pomieszczeniu… co prawda z trochę dużą szafą wnękową, ale prawie bez klimatów kulinarnych. Uznałem kiedyś, że to świetny sposób na wykorzystanie ograniczonej przestrzeni w mieszkaniu w bloku.

  • Niekoniecznie się ze mną jednak zgadza Czytelniczka o nicku Pionierka: Jestem zdania, że dla tego, kto wymyślił aneks kuchenny jest jakiś osobny kocioł w piekle 😉 O ile rozumiem sens aneksu/kącika kuchennego w mikrokawalerce, bo trudno na 20 metrach wygospodarować kuchnię, to absolutnym koszmarem są dla mnie tzw, salony z aneksem w mieszkaniach np. dwupokojowych. Mam do czynienia z czymś takim na co dzień, brrrr.
No widzicie, nie każdy musi podzielać entuzjazm dla tej formy „oszczędzania przestrzeni” w mieszkaniu! Jak jest u Ciebie? Napisz w komentarzach.

6 myśli na temat “Aneks kuchenny zamiast kuchni – oszczędność przestrzeni?”

  1. aktualnie mam aneks z salonem, bo za bardzo nie było wyjścia – kuchnia była „ciemna” z szybą oddzielającą ją od salonu. Więc po prostu jakaś masakra w użytkowaniu i wyglądzie. Teraz dużo lepiej 🙂 I mimo, że mam trzy pokoje, to nie zmienię tej kuchni 😉

    PS. I jest motywacja, by utrzymywać w niej wzgledny porządek 😉

    1. ciemna kuchnia? kto wpadł na taki pomysł? jaki architekt?

      moim zdaniem bardzo dobrze zrobiłeś, poza tym, jeśli regularnie nie gotujesz bigosów, flaków czy potraw z wątroby (lub innych „aromatycznych” dań) da się z tym wytrzymać i w salonie 😉

  2. Nie sympatyzuję z aneksami 😉 Miałam aneks w 2 poprzednich swoich kwaterach, mam też obecnie połączony z salonem (wynajmowane mieszkanie o powierzchni 56 mkw), który strasznie trudno jest przewietrzyć z kuchennych zapachów (niestety – okna w całym mieszkaniu wychodzą na jedną stronę świata, nawet się nie da zrobić przeciągu). To, że goście widzą, co się dzieje przy garach, to akurat dla mnie mniejszy problem – problemem numer jeden jest mało miejsca… A ja lubię się rozpanoszyć przy pichceniu 😛

    1. nie da się ukryć – aneks wymusza zmianę pewną stylu gotowania, tak więc potrawy mało „pachnące”, najlepiej szybkie w przygotowaniu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.