Absurdalne podatki spożywcze

Czy podatki spożywcze mające na celu zniechęcenie do zakupu pewnego rodzaju produktów są sensowne? Czy wprowadzenie takich rewelacji przez rząd przynosi faktycznie pożądane skutki, a ludzie przestają wkładać do koszyka, to co jest celowo wyżej opodatkowane? Nie jesteśmy co do tego aż tak przekonani. A żeby udowodnić Wam, czytelnikom, jak bardzo absurdalne potrafią to być działania podajemy kilka interesujących przykładów. Tylko nie pospadajcie z krzeseł!

Rząd Danii wprowadził w 2011 roku podatek od tłustego jedzenia. Co dokładnie się za tym kryje? Otóż każdy produkt, który w swojej zawartości przekraczał 2,3% najgroźniejszych dla ludzkiego zdrowia tłuszczów nasyconych został opodatkowany. Co za tym idzie poszły w górę ceny masła, olejów, serów i oczywiście mięsa.

smazenie2

Węgrzy nie pozostali w tyle i wprowadzili u siebie podatek hamburgerowy. Ceny napojów gazowanych, chipsów i innych niezdrowych przekąsek (jak sugeruje nazwa podatku) znacznie wzrosły.

Chiny za to, jak zwykle przodujące w najdziwniejszych pomysłach, w 2006 roku wprowadziły aż 5-procentowy podatek od jednorazowych pałeczek. Dlaczego? Rzekomo w trosce o środowisko. Miało to zmniejszyć skalę wyrębów lasów. Może coś w tym jest, bo szokuje fakt, iż Chiny produkują rocznie 45 mld par pałeczek i do tego celu wycinają 25 mln drzew.

Co ciekawe, w Belgii istnieje podatek od grilla. Został wprowadzony w 2007 roku przez władze Walonii. Obywatel musi zapłacić 20 euro za każde rozpalenie grilla. Zapytacie pewnie: a skąd niby władze będą wiedzieć kiedy w ten sposób przygotowuję posiłek? Otóż będą wiedzieć… Podchodząc do tego bardzo rygorystycznie kontrolują mieszkańców z powietrza. No cóż, teraz karkówka nie smakuje Belgom najpewniej tak samo.

wege1

Nasuwa się tutaj jednak zasadnicze pytanie. Czy w większości tych przypadków wprowadzenie takich podatków niesie ze sobą coś dobrego? Oprócz kolejnych wpływów dla rządu to chyba niewiele. Obywatel świadomy niebezpieczeństw, które tłuste produkty niosą ze sobą dla zdrowia, sam jest w stanie ocenić w jakich ilościach powinien je spożywać. Więc żadnemu rozsądnemu człowiekowi nie potrzeba podwyżki cen tych artykułów. To samo tyczy się opodatkowania niezdrowych przekąsek. Ich miłośnicy zapewne i tak będą w stanie przeboleć fakt, iż podrożały. Nikt siłą nie nauczy nikogo zdrowego trybu życia. Niestety jak widać władze są zdeterminowane, by to uczynić. A co Wy sądzicie na ten temat?

Zapraszam:

Cztery najdziwniejsze podatki, o których nie słyszeliście